Menu - ZONI
Manifest kuchni Zoni

Kiedy trzymam w dłoniach mąkę, chcę żeby był to produkt pełnowartościowy i zdrowy, niepozbawiony białka i błonnika. Tak samo chcę czuć, że masło jest dokładnie tym masłem, które poznałem w dzieciństwie… mógłbym tak wymieniać w nieskończoność, dlatego w mojej kuchni — w kuchni restauracji Zoni — wszystko zaczyna się od produktu, a te z których korzystam są najlepsze, ponieważ tworzone przez ludzi, których znam. Poznałem ich na swojej kulinarnej drodze, którą przez lata sam kształtowałem. Przez ten czas pojawiło się na niej wiele ważnych dla mnie relacji opartych na zaufaniu.

Drugim fundamentem mojej kuchni jest historia naszego kraju.

"Jeśli chcemy zrozumieć kuchnię polską, musimy najpierw zrozumieć historię Polski"

— to zdanie, które wypowiadam każdego dnia w restauracji Zoni. Nasza kuchnia, polska kuchnia jest bardzo eklektyczna i zmienna, doskonale odzwierciedla zmiany terytorialne państwa polskiego, które dokonywały się na przestrzeni wieków. Kiedyś Polska była wielkim krajem — sięgała od morza do morza, po czym dwukrotnie zniknęliśmy z mapy świata, co dla polskiego stołu nie było akurat złe. Może nawet to jeden z nielicznych — jeśli nie jedynych — pozytywnych aspektów wynikających z takiego biegu historii. Przez długi czas Polska była też krajem multikulturowym, a najliczniejsza mniejszość — żydowska — pozostawiła w naszej kuchni tyle wpływów, że dziś większość z nich uważamy za rodzime. Wiedza o historii, ale też o zmienności naszej kuchni i przyzwyczajeniach kulinarnych od czasów Słowian, po te jeszcze całkiem niedawne, stale mnie inspiruje i pozwala niejako wskrzesić te tradycje. Zależy mi na renesansie polskiej kuchni, na powrocie do tego, co w niej najlepsze.

Pracę w kuchni postrzegam jak proces twórczy.
To porównanie jest dla mnie najważniejszym motorem w tej pracy. Chciałem zostać rzeźbiarzem i chyba po prostu zmieniłem materiał, na którym pracuję. Inspiracje w mojej kuchni pochodzą ze starych receptur, często też tych  zapomnianych lub nie tak popularnych  dziś składników, ale to niejedyne inspiracje. Skupiam się na wszystkim, co mnie otacza — dostrzegam faktury, struktury, kolory, które próbuję odtworzyć, zrekonstruować lub zdekonstruować w mojej kuchni.

Jednak mojej kuchni nie byłoby bez Was — moich Gości. Gotuję z miłości do ludzi i dzielenia się z nimi tym, co tworzę. Często powtarzam, że kucharz karmi się światłem odbitym, ponieważ zależy mi przede wszystkim na tym, abyście byli zadowoleni i usatysfakcjonowani wizytą w Zoni.

Samo dzielenie się jest dla mnie bardzo ważnym słowem. Pragnę, aby moi Goście dzielili się tym, co przygotuję i co następnie trafi na ich stół. Chciałbym odświeżyć słowa “biesiada”, które dla mnie oznacza bardzo przyjemny sposób na spędzenie czasu z bliskimi. To czas oparty właśnie na dzieleniu się i wspólnej radości z przebywania w doskonałym towarzystwie.

Mojej kuchni, którą dzielę się w Zoni, nie byłoby też bez ludzi, z którymi pracuję. Na to wszystko czym dzielę się z Gośćmi, pracują wszyscy członkowie mojego zespołu — od zmywaka, przez kucharzy, barmanów, aż po obsługę sali, z którą mają Państwo najczęstszy kontakt. Zależy mi na tym, aby każdy Gość restauracji Zoni poczuł, że nie sprzedajemy tu po prostu jedzenia, a pragniemy obdarować go niezapomnianym czasem. Dla nas każdy Gość jest ważny od momentu przekroczenia progu restauracji, aż po moment wyjścia. Każdego dnia staramy się o to, aby wizyta w Zoni była szczególnym czasem, którym mogliśmy się z Wami podzielić.

Mam nadzieję, że to się nam udaje.

Szef kuchni

Aleksander Baron